Zapis windykacyjny, czyli nowe zasady w prawie spadkowym
Styczeń 23rd, 2012Całkiem niedawno w prawie spadkowym pojawiło się nowe narzędzie – zapis windykacyjny, dzięki któremu przybliżyliśmy się do dziedziczenia, które znamy z amerykańskich filmów. To właśnie na podstawie zapisu windykacyjnego, spadkodawca może wskazać w testamencie dokładnie który przedmiot swojego majątku komu zapisuje.
Kiedyś tylko udział
Do tej pory, spadkodawca wskazując w testamencie swoich spadkobierców określał udział w jakim dziedziczą oni jego majątek. Sam zaś jego podział i ustalanie co komu przypada odbywało się na drodze sądowej (bądź od jakiegoś czasu – jeżeli było to możliwe – przed notariuszem).
Dziś konkretne już przedmioty
Wprowadzenie do prawa spadkowego zapisu windykacyjnego zmieniło tą sytuację, dając spadkodawcy możliwość rozporządzenia swoim majątkiem wedle własnego uznania (jednak tylko teoretycznie – czytaj poniżej). I tak, aktualnie spadkodawca może zapisać swojej żonie prowadzone przez siebie przedsiębiorstwo, córce samochód, a sąsiadowi kolekcję monet. Warunkiem do skorzystania z zapisu windykacyjnego jest jednak to, aby testament został sporządzony w formie aktu notarialnego, co ma na celu uniknięcie ewentualnych niejasności co do rodzaju i ilości zapisanych składników majątku.
Co więcej, spadkobiercy już w momencie otwarcia spadku (a więc w chwili śmierci spadkodawcy) nabywają własność zapisanych im rzeczy. Nie jest w tym przypadku potrzebne podejmowanie jakichkolwiek dodatkowych czynności (np. przeprowadzenie postępowania spadkowego) celem potwierdzenia ich statusu jako właścicieli tychże rzeczy. Niewątpliwie taka regulacja bardzo ułatwia wiele kwestii. Między innymi zbywanie otrzymanych przez zapisobiercę windykacyjnego tą drogą przedmiotów czy zarządzanie przez niego pozostawionym mu przez spadkodawcę przedsiębiorstwem.
Odpowiedzialność za długi spadkowe
Bez zmiany pozostają natomiast ogólne zasady odpowiedzialności spadkobierców za długi spadkowe. Mianowicie, do momentu działu spadku zapisobierca windykacyjny odpowiada wraz z pozostałymi spadkobiercami za długi spadkodawcy solidarnie (tzn. wierzyciel masy spadkowej może wedle własnego uznania zwrócić się do wszystkich, kilku lub tylko jednego ze spadkobierców o zaspokojenie jego wierzytelności). Natomiast po tej chwili, tj. po dziale spadku, jego odpowiedzialność zmienia charakter na osobisty (indywidualny). Ograniczona jest jednak ona do wartości zapisanej rzeczy (oznacza to, iż wierzyciel może zaspokoić swoją wierzytelność tylko do wysokości wartości rzeczy objętej przez zapisobiercę windykacyjnego w drodze dziedziczenia, niezależnie od tego jaka faktyczna jest wartość tejże wierzytelności).
Prawo do zachowku
Co do zachowku zastosowano także analogiczną zasadę, jak dotychczas. Mianowicie, jeżeli zdarzyłoby się, że całość czy większość majątku spadkodawcy zostałaby zapisana osobie spoza najbliższych mu osób (zaliczających się do krewnych uprawnionych do dziedziczenia z mocy ustawy, a więc np. małżonka, dzieci czy rodziców), mogą oni zwrócić się do zapisobiercy o należny im zachowek.
Zapis prawie (!) idealny
Zapis windykacyjny otwiera więc pewne możliwości, jednak nie prowadzi do sytuacji w moim odczuciu idealnej. Osobiście uważam, że spadkodawca powinien w każdym przypadku mieć swobodę decydowania o tym komu zostawi po śmierci swój majątek. Dlaczego bowiem ustawodawca ma określać krąg osób uprawnionych do dziedziczenia, mimo iż z testamentu, stanowiącego ostatnią wolę zmarłego, wynika co innego? Skoro za życia każdy właściciel rzeczy ma prawo do nieograniczonego i swobodnego nią dysponowania, czemu sytuacja ta zmienia się w chwili jego śmierci?
Tak naprawdę więc, wprowadzone zmiany stanowią duże ułatwienie w przypadku, gdy spadkobiercami testamentowymi (zapisobiercami windykacyjnymi) są osoby, które po spadkodawcy dziedziczyłyby i tak z mocy ustawy (wspomniany już, z góry określony „przydział” co się komu należy). Nie stanowią one jednak żadnego novum, jeśli chodzi o uprawnienie spadkodawcy do rozporządzenia swoim majątkiem na wypadek śmierci w pełni wedle swojego wyłącznego uznania, co dopiero uczyniłoby lekko „skostniałe” prawo spadkowe (wybaczcie niefortunną dość przenośnię) nowoczesnym i elastycznym.
Morał z tego taki, że na sceny z odczytywania ostatniej woli zmarłego, podczas którego lokaj dowiaduje się, że odziedziczył miliony swojego zmarłego Pana, rodem z amerykańskich filmów, będziemy musieli jeszcze trochę poczekać…


