Archiwa tagu: klauzule abuzywne

E-sklep zwróci Ci nie tylko zapłaconą cenę, ale również koszty dostawy

Foto: sxc.hu | Autor: svilen001

No i lawina ruszyła… Kolejne orzeczenia UOKiK-u bulwersują e-sprzedawców. We wszystkich portalach i gazetach, nie tylko tych poświęconych handlu elektronicznemu, pisze się o wydanych niedawno precedensowych decyzjach Prezesa UOKiK, w których zadecydował on o tym, że w przypadku odstąpienie konsumenta od umowy zawartej na odległość zwraca mu się nie tylko zapłaconą przez niego cenę nabycia danej rzeczy, ale także koszt jej dostawy.

To wszystko przez wyrok ETS

Zapomina się jednak o tym, że wydanie takich decyzji przez UOKiK nie było pokierowane zwykłym „widzi mi się” urzędu, ale obowiązującym prawem. Mało kto wie, ale 15 kwietnia 2010 roku ETS wydał w sprawie Handelsgesellschaft Heinrich Heine GmbH (sklep internetowy) przeciwko Verbraucherzentrale Nordrhein-Westfalen Ev. (niemieckie stowarzyszenie konsumentów) wyrok, w którym orzekł, że sprzedawca nie może obciążać konsumenta, z którym zawarł umowę na odległość, kosztami wysyłki towarów w przypadku wykonania przez tego ostatniego przysługującego mu prawa odstąpienia od umowy.

Prawo unijne w obronie konsumentów

Nie ma znaczenia również to, że same przepisy praw polskiego nie przewidują takiego rozwiązania. Zgodnie bowiem z art. 6 Dyrektywy 97/7/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 maja 1997 r. w sprawie ochrony konsumentów w przypadku umów zawieranych na odległość,  „konsument z tytułu wykonywania swego prawa odstąpienia od umowy nie może ponosić żadnych kosztów poza bezpośrednimi kosztami zwrotu towarów”. Oznacza to, że odstępując od umowy zawartej z
e-sklepem zwracam na swój koszt zakupiony wcześniej towar, ale jako konsument oczekuje w zamian zwrotu nie tylko ceny, jaką za ten towar zapłaciłem, ale również poniesionych wcześniej kosztów jego dostawy.

Koszty dostawy nie mogą odstraszać od skorzystania z prawa odstąpienia od umowy

Argumentacja do powyższego przepisu jest taka, że nałożenie na kupującego obowiązku zwrotu na swój koszt zakupionego wcześniej w e-sklepie towaru, bez obowiązku zwrotu przez sprzedawcę kosztów dostawy, które wcześniej również pokrył kupujący, skutecznie odstraszałaby go od skorzystania z prawa odstąpienia od zawartej umowy, co w istotny sposób ograniczałoby jego prawa, jako konsumenta. Jedynymi kosztami do pokrycia których może być zobowiązany konsument odstępujący od umowy zawartej na odległość, sa tylko te, bezpośrednio związane z jego wykonaniem. Będzie to więc na pewno obowiązek zwrotu rzeczy, która nam się nie podoba, nie pasuje nam, albo która nagle stała się dla nas nieprzydatna, ale nie już koszt pierwotnej dostawy zakupionej rzeczy do naszego domu, kiedy to jeszcze nie wiedzieliśmy czy z prawa odstąpienia w ogóle będziemy korzystać.

Sprawiedliwe czy niesprawiedliwe?

Niewątpliwie takie decyzje UOKiK-u w nowy sposób nakreśliły zasady wzajemnych rozliczeń pomiędzy e-sprzedawcami, a ich klientami, choć tak naprawdę powinny one być stosowane już od dłuższego czasu. E-sprzedawcy będą musieli się teraz liczyć z większymi wydatkami, choć moim zdaniem takie rozwiązanie nie jest do końca niesłuszne.

Kupujący przez Internet jest słabszą stroną transakcji, która musi ufać sprzedawcy, że nie kupuje „kota w worku”. Wszystko to jest konsekwencją tego, że konsument „nie widzi” kupowanego towaru i musi mieć możliwość jego sprawdzenia. Sam zaś wybór formy w jakiej przedsiębiorca będzie prowadził sklep – czy to elektronicznej czy stacjonarnej, jest wynikiem indywidualnej decyzji podejmowanej w oparciu o czystą kalkulację, tego co się opłaca bardziej, a co mniej.

Trudno więc dziwić się, że pewne ryzyko w prowadzeniu tego rodzaju działalności musi też ponosić sprzedawca. Na ile to ryzyko przewyższy korzyści płynące z prowadzenia sklepu internetowego, pokaże czas

Akademia Empathy o skutecznym rozwoju sklepów internetowych

Foto: sxc.hu | Autor: ahylton

30 maja miałam okazję i przyjemność wziąć udział w seminarium organizowanym przez Akademię Empathy. Całe wydarzenie poświęcone zostało sklepom internetowym, a przede wszystkim sposobom na ich efektywny i szybki rozwój.

Pułapki regulaminów sklepów internetowych

Na temat swojej prezentacji wybrałam zagadnienie dotyczące tworzenia regulaminów sklepów internetowych, a dokładnie pułapek jakie mogą być z nimi związane. Tymi pułapkami są niedozwolone klauzule umowne zamieszczane przez przedsiębiorców prowadzących sklepy internetowe właśnie w ich regulaminach.

Kodeks Cywilny o tym czego w umowę wpisać nie wolno!

Niedozwolone klauzule umowne to postanowienia umów nie ustalone indywidualnie z danym konsumentem, które są sprzeczne z dobrymi obyczajami, a dodatkowo w sposób rażący naruszają jego interesy. Takie klauzule nie są wiążące dla klienta, a więc go nie obowiązują. Oczywiście, aby nie wchodzić w zakres absurdu przy tak szerokiej definicji niedozwolonych postanowień umownych, spod ich zakresu wyłączono informację o cenie za dany towar.

Kodeks Cywilny oprócz wprowadzenia ogólnej definicji niedozwolonych klauzul umownych podaje także 23 ogólne ich kategorie, które stanowią regułę interpretacyjną dla wskazanej powyżej definicji i mają za zadanie ułatwiać klasyfikację poszczególnych postanowień umowy, jako dozwolonych bądź nie.

Rejestr klauzul niedozwolonych UOKiK

Oprócz niedozwolonych klauzul umownych określanych przez Kodeks Cywilny, dodatkowo na stronach serwisu internetowego UOKiK możemy znaleźć ich szczegółowy rejestr. Obecnie zarejestrowanych niedozwolonych klauzul umownych jest ponad 2.300. Najczęściej pojawiają się one w takich dziedzinach jak turystyka, nieruchomości, usługi ubezpieczeniowe, usługi internetowe, sprzedaż konsumencka oraz handel elektroniczny. Poszczególne – już sprecyzowane, niedozwolone klauzule umowne wpisywane są do rejestru po uprawomocnieniu się wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

A jaka kara…?

Takie sprawy wszczynane przed SOKiK nazywane są postępowaniami o naruszenie zbiorowych interesów konsumentów i w przypadku ich przegrania przez przedsiębiorcę posługującego się niedozwolonymi klauzulami umownymi, powodują nałożenie na niego kar pieniężnych w wysokości nawet do 10% przychodu uzyskanego w poprzednim roku rozliczeniowym niż rok, w  którym została nałożona kara, albo do równowartości 10.000 euro za każdy dzień zwłoki w wykonaniu decyzji Prezesa UOKiK wzywającej do zaprzestania naruszeń (tj. stosowania niewłaściwych zapisów umownych).

Polityka pro-konsumencka stowarzyszeń i organizacji

Na koniec nie można nie wspomnieć o działających w celach pro-konsumenckich organizacjach i stowarzyszeniach, które w ramach swojej działalności statutowej zajmują się wyłapywaniem błędów m.in. w regulaminach sklepów internetowych. Najczęściej konsekwencją tych działań jest wystąpienie przez dane stowarzyszenie na drogę sądową w sprawie o stosowanie przez danego przedsiębiorce niedozwolonych klauzul umownych. Jeśli w wyniku takiego postępowania antymonopolowego właściciel sklepu internetowego okaże się stroną przegraną, obowiązany będzie on do zapłaty 600 zł tytułem kosztów sądowych, 360 zł kosztem zastępstwa procesowego (jeśli stowarzyszenie działało w postępowaniu przy pomocy radcy prawnego lub adwokata), a wreszcie 1.000 – 1.500 zł z tytułu opublikowania wyroku w MSiG.

Zanim się przedawni minie rok…

Co ciekawe, przedsiębiorca który nawet zaprzestał stosowania niedozwolonych klauzul umownych, może być pociągnięty do odpowiedzialności z tytułu ich stosowania nawet do roku czasu od momentu zaniechania ich stosowania, tj. usunięcia z regulaminu.

Prawo konkurencji skonstruowane jest tak, aby chronić podmiot słabszy. W stosunkach gospodarczych pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem, słabszą pozycję ma ten ostatni. Jaki płynie stąd wniosek? Jeśli przedsiębiorca zajmujący się handlem elektronicznym chce uniknąć ewentualnych postępowań antymonopolowych musi przy tworzeniu regulaminu wykazać się wyjątkową czujnością, wiedzą w tym zakresie oraz znajomością przepisów prawa określających zawartość merytoryczną regulaminu.

Pamiętać bowiem trzeba o tym, że nieznajomość prawa szkodzi… a takich, którzy z przyjemnością wykorzystają tą maksymę jest naprawdę sporo.