Archiwa tagu: konstytucja

Przedsiębiorca telekomunikacyjny może wszystko…

Foto: sxc.hu | Autor: mzacha

Obowiązująca od nie tak dawna ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych to kolejna ustawodawcza pomyłka. Ustawa ta, owszem wspiera, ale nie rozwój usług telekomunikacyjnych (mowa tu w szczególności o dostępie do Internetu szerokopasmowego), ale prywatnych przedsiębiorców telekomunikacyjnych.

Gdy cel uświęca środki

Formalnie, głównym założeniem ustawy jest unowocześnienie gospodarki na całym terytorium Polski, m. in. poprzez rozwój usług telekomunikacyjnych i zapewnienie odbiorcom nieograniczonego do nich dostępu. Analiza postanowień ustawy prowadzi jednak do zupełnie odmiennych wniosków. Mimo powoływania się w jej przepisach na ogólne potrzeby odbiorców usług telekomunikacyjnych, w tle cały czas przewija się interes prywatnych przedsiębiorców.

Prawo drogi

Z dniem wejścia w życie ustawy każdy właściciel, użytkownik wieczysty, zarządca nieruchomości lub ktokolwiek komu przysługuje dowolne ograniczone prawo rzeczowe do nieruchomości (np. właściciel hipoteczny) ma obowiązek umożliwić przedsiębiorcom telekomunikacyjnym (operatorom) „umieszczenie na nieruchomości obiektów i urządzeń infrastruktury telekomunikacyjnej, w szczególności instalowanie urządzeń telekomunikacyjnych, przeprowadzanie linii kablowych pod nieruchomością, na niej lub nad nią, umieszczanie tabliczek informacyjnych o urządzeniach, a także ich eksploatację i konserwację, jeżeli nie uniemożliwia to racjonalnego korzystania z nieruchomości, w szczególności nie prowadzi do istotnego zmniejszenia wartości nieruchomości”.

Z przepisu tego wynika, że tak naprawdę ograniczone kiedyś chociaż w pewien sposób prawo drogi (polegające na ułatwieniu operatorom sieci telekomunikacyjnych dostępu do nieruchomości dla potrzeb świadczenia usług telekomunikacyjnych) dziś nie ma żadnych granic. Jedyną szansą na uniknięcie obowiązku zezwolenia na wejście na nieruchomość z urządzeniami telekomunikacyjnymi czy siecią kabli jest wykazanie, że taka inwestycja istotnie obniża wartość naszej nieruchomości, co w dzisiejszych czasach (gdy urządzenia, o których mowa nie muszą być wcale znacznych rozmiarów, a ich instalacja może dotyczyć dachu budynku lub małego wycinka parceli, „gdzieś pod ogrodzeniem”) nie jest takie oczywiste i proste do udowodnienia.

Bez wynagrodzenia

Mało tego, korzystanie przez operatorów z nieruchomości w sposób, o którym mowa powyżej jest odpłatne tylko wtedy, gdy „linia lub urządzenie telekomunikacyjne nie zapewnia dostępu do usług telekomunikacyjnych właścicielowi lub użytkownikowi wieczystemu nieruchomości, osobie której przysługuje spółdzielcze prawo do lokalu albo osobie posiadającej jakiś inny tytuł prawny do nieruchomości”. I mowa tu o jakiejkolwiek nieruchomości, która nie ma aktualnie zapewnionego dostępu do usług telekomunikacyjnych, a nie tej na której ma być dokonana instalacja. Czyli, jeżeli dajmy na to najemca lokalu będzie zainteresowany jakąś określoną usługą telekomunikacyjną, to operator sieci będzie miał prawo zwrócić się do właściciela innej nieruchomości z prośbą o nieodpłatne umożliwienie wejścia na jego działkę i instalacji na niej potrzebnych urządzeń telekomunikacyjnych, a właściciel będzie miał obowiązek prośbę tą spełnić.

Odrębna własność włókna światłowodowego

Kolejnym przykładem na to, że ustawa została stworzona po to, aby zabezpieczyć interesy nie publiczne, ale prywatnych przedsiębiorców telekomunikacyjnych, jest przewidziana w niej możliwość ustanowienia odrębnej własności elementów infrastruktury telekomunikacyjnej.

Możliwa jest więc teraz sytuacja, w której właścicielem sieci telekomunikacyjnej nie będzie właściciel całej nieruchomości (budynku), a operator, który sieć zainstalował. Dlatego też, gdy operator instalujący w danym budynku całe okablowanie ustanowi się jego odrębnym właścicielem, jakakolwiek późniejsza próba podłączenia się do istniejącej już sieci przez innego przedsiębiorcę komunikacyjnego będzie wiązała się z koniecznością zapłacenia przez tego ostatniego określonego wynagrodzenia, w kwocie i na warunkach wskazanych przez właściciela sieci. Istotne znaczenia ma to zwłaszcza w przypadku budynków wielomieszkaniowych (blokach, biurowcach), gdzie tak naprawdę potencjalnych zainteresowanych do świadczenia usług telekomunikacyjnych jest zawsze znacznie więcej niż w stosunku np. do domków jednorodzinnych. Dzięki takiemu rozwiązaniu, operator instalujący sieć nigdy nie będzie stratny, bo albo ustali sobie wysoką ceną za zezwolenie na korzystanie z sieci przez konkurencyjne przedsiębiorstwo, albo będzie jedynym przedsiębiorcą świadczącym usługi telekomunikacyjne w danym budynku.

Powyższe przepisy, to tylko niektóre z tych, które budzą poważne wątpliwości co do faktycznych intencji ustawodawcy. Całkiem możliwe, że tekst ustawy trafi w końcu pod obrady Trybunału Konstytucyjnego, bo tak znaczne ograniczenie gwarantowanego Konstytucją prawa własności nie może pozostać bez echa…

„Produkty kolekcjonerskie” – dopalacze

 

Foto: sxc.hu | Autor: michaelaw

Głośna ostatnio akcja zamknięcia sklepów z tzw. dopalaczami (akcja „Tajfun”), sprzedawanymi jako produkty kolekcjonerskie lub nawóz roślinny, została przeprowadzona z naruszeniem podstawowych zasad konstytucyjnych.

Jak być powinno:

Społeczna gospodarka rynkowa

Zgodnie z art. 20 Konstytucji, podstawą ustroju gospodarczego Rzeczpospolitej Polskiej jest „społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych”. Przepis ten wskazuje, że Państwo nie może w dowolny sposób ingerować w gospodarkę, korzystając ze swojej uprzywilejowanej siłą rzeczy pozycji, a uczestniczyć w budowaniu gospodarki rynkowej, która uwzględniałaby społeczne aspekty jej funkcjonowania. W obecnym systemie gospodarczym to własność prywatna leży u podstaw życia gospodarczego, a przyznana przez Konstytucję zasada wolności prowadzenia działalności gospodarczej jest prawem nadrzędnym, które nie powinno podlegać żadnym ograniczeniom, za wyjątkiem sytuacji w której takie ograniczenie podyktowane będzie ochroną ważnego interesu publicznego.

Wolność działalności gospodarczej

Art. 22 Konstytucji wskazuje, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej ze względu na ważny interes publiczny może zostać dokonane wyłącznie w drodze ustawy. Oznacza to w praktyce, że tylko ustawodawca (i to w odpowiedniej formie) może zadecydować o tym czy dane ograniczenie będzie wprowadzone i czy nie będzie ono naruszało istoty wolności konstytucyjnych. W żadnym wypadku takiej decyzji nie może podjąć władza wykonawcza w formie aktów prawnych sporządzanych przez Radę Ministrów czy właściwych ministrów.

Równość gospodarcza

Na gruncie Konstytucji nie tylko wolność, ale również równość gospodarcza potraktowana została jako podstawowe prawo każdego obywatela Rzeczpospolitej Polskiej. Prawo to, to nic innego jak zobowiązanie Państwa do równego traktowania swych obywateli. Tym samym, zakazana jest dyskryminacja w życiu gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Omawiana zasada równości nie zna żadnych odstępstw i wyłączeń.

Ochrona własności

Ostatnią z konstytucyjnych wolności, którą chciałabym w tym miejscu przywołać, a która została złamana w związku z akcją „Tajfun”, jest wyrażona w art. 64 Konstytucji zasada, zgodnie z którą  własność oraz inne prawa majątkowe podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Co więcej, Konstytucja zakłada, iż własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.

A jak było: 

To co nie jest zakazane przez ustawę jest dozwolone. Prowadzenie działalności gospodarczej w formie punktów sprzedaży (sklepy, sklepy internetowe) dopalaczy, na gruncie obowiązującego aktualnie porządku prawnego, jest działalnością dopuszczalną i zgodną z prawem. Ta forma i zakres działalności gospodarczej w żaden sposób nie narusza przepisów prawa, w tym ani ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, ani ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Skutki handlu dopalaczami, tak obecnie niepożądane, nie zostały uprzednio przewidziane przez ustawodawcę, który w stosownej ustawie dopuścił możliwość rozprowadzania substancji określonego rodzaju. Jedynym wyjściem z sytuacji jest dokonanie odpowiednich zmian w aktualnie obowiązujących przepisach prawa, a dopiero później ich egzekwowanie (w tym poprzez zamykanie sklepów trudniących się sprzedażą dopalaczy, jeżeli taka konsekwencja byłaby w zmienionej ustawie przewidziana). Nie ma mowy natomiast o podejmowaniu żadnych prewencyjnych działań, zwłaszcza przez Rząd, gdyż takie czynności są bezprawne, a samo Państwo winno być gwarantem przestrzegania porządku prawnego, nie zaś jego naruszycielem. Na nieszczęście, przeprowadzona w ostatnich dniach przez Rząd akcja „Tajfun”, będąca inspiracją do napisania niniejszego wpisu, stając w sprzeczności z podstawowymi wolnościami obywatela i przedsiębiorcy wskazanymi w Konstytucji, daje obraz Państwa występującego  w tej drugiej roli.

W całej tej sytuacji pojawia się pytanie: na ile możemy być pewni prawa i jaka jest granica dowolności jego stosowania? Czy może być tak, że konkretna sytuacja będzie kreowała niepisany porządek prawny, realizujący bardzo często nic więcej prócz politycznych celów?

I jest też odpowiedź: są równi i równiejsi… obywatele i Państwo…

Ciekawy artykuł o dopalaczach znajdziecie również na blogu Artura Kurasińskiego, natomiast Tomasz Pietryga odwołuje się do akcji w kontekście zepchnięcia na dalszy plan nowej inicjatywy Janusza Palikota 😉