Archiwa tagu: prawa autorskie

Bo o wizerunek trzeba dbać!

Foto: sxc.hu | Autor: ba1969

Dziś o wizerunku. O wizerunku, który niejednokrotnie sami upubliczniamy w postaci zdjęć zamieszczanych na portalach społecznościowych i który później pojawia się w różnych innych miejscach, niekoniecznie za naszą wiedzą i pozwoleniem, a także o wizerunku innych osób, który odnaleziony w sieci wykorzystywany jest później przez nas dla własnego użytku, często w celach komercyjnych. Jaka jest bezpieczna granica korzystania z cudzego wizerunku? Kiedy mamy do czynienia z dozwolonym użytkiem, a kiedy z naruszeniem wizerunku?

Czym jest wizerunek?

Aktualnie nie ma definicji wizerunku wynikającej z przepisów prawa. Przyjmuje się, że wizerunek to po prostu podobizna danej osoby, którą da się przedstawić za pomocą takich środków plastycznych, jak na przykład portret czy fotografia. Tak naprawdę więc, wszystko co składa się na nasz wygląd będzie wizerunkiem, niezależnie od formy jego przedstawienia.

Wizerunek chroniony jest obecnie na gruncie dwóch ustaw – Kodeksu cywilnego, jako dobro osobiste, bez ograniczeń czasowych oraz ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jako prawo (niejako autorskie) osoby, do której wizerunek należy, przez okres 20 lat od dnia jej śmierci.

Tylko w wyjątkowych sytuacjach nie potrzeba zgody na rozpowszechnianie cudzego wizerunku…

Zasadą jest, że na korzystanie z wizerunku osoby trzeciej konieczne jest uzyskanie jej zgody. Zgoda taka może być wyrażona w dowolnej formie, powinna jednak określać czas trwania zezwolenia. Na pewno nie może być to zgoda dorozumiana, a sama osoba, której wizerunek będzie wykorzystywany powinna przed jej udzieleniem mieć świadomość w jakiej formie będzie on przedstawiony, a także miejsca i czasu publikacji oraz towarzyszącego  jej komentarza. Jednym słowem, osoba udzielająca zgody na rozpowszechnianie jej wizerunku powinna zostać powiadomiona o wszystkich okolicznościach tego rozpowszechnienia. Co ważne, zgody nie można przenieść na inną osobę, chyba że wynika to z jej treści.

Obowiązek uzyskania zgody nie powstanie w ściśle określonych przypadkach, gdy wizerunek dotyczy:

  • osoby powszechnie znanej, jeżeli wykonany został w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych, lub gdy
  • osoby stanowiącej jedynie szczegół całości, takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza,

a także, gdy za wykonanie wizerunku osoba na nim przedstawiona otrzymała zapłatę, chyba że zaznaczyła wyraźnie, iż nie zgadza się na dalsze jego rozpowszechnianie.

Pamiętać należy, że korzystanie z wizerunku osób publicznych jest o tyle dopuszczalne, o ile został on wykonany w związku z pełnieniem przez nich funkcji, o których mowa powyżej. Nie oznacza to więc wcale, że dozwolone jest wykorzystanie np. zdjęcia celebryty zrobionego w związku z jego prywatnym życiem, czy fotografii polityka dla celów reklamy.

Także druga z przesłanek nie daje nam nieograniczonego prawa do korzystania
z wizerunku osób trzecich. Jeżeli wizerunek danej osoby jest tylko elementem większej całości, możemy go wykorzystać, ale tylko dla celów informacyjnych, dla zobrazowania pewnego zdarzenia.

Przypadek Neckermann Polska

Z takim dylematem w głośnej sprawie zetknął się Neckermann Polska, który w swoim katalogu wykorzystał zdjęcie, na którym kilka osób siedzi przy stoliku na tle jednego z hoteli w Chorwacji. Jedną z tych osób była dziewczynka, która spędzała wakacje w Chorwacji wraz ze swoimi rodzicami Polakami. Rodzice przeglądając 2 lata później katalog Neckermann Polska bez trudu rozpoznali córkę i zwrócili się do organizatora o wyjaśnienie całej sprawy. Z racji tego, że rozmowy nie odniosły żadnego skutku sprawa trafiła do sądu, który przyznał racje rodzicom i zasądził dla nich od Neckeremann Polska zadośćuczynienie w kwocie 4.000 zł. Neckeremann Polska nie zgodził się z takim wyrokiem i wniósł apelację, którą tłumaczył faktem, iż zgodnie z przepisami prawa autorskiego nie musiał prosić rodziców dziewczynki o zgodę na wykorzystanie jej wizerunku, bo dziewczynka była tylko elementem krajobrazu, szczegółem całości, tj. scenerii przedstawiającej hotel i hotelowy basen. Takim też założeniom, zdaniem Neckermann Polska, odpowiadało samo zdjęcie przedstawiające całą scenkę, gdzie punktem centralnym był hotel, a wizerunek dziewczynki stanowił jedynie nieznaczny szczegół całości – widoczny był tylko lewy profil dziecka, którego główka miała wymiar 2×3 milimetrów. Sąd apelacyjny nie podzielił jednak stanowiska Necekremann Polska. Jego zdaniem dziewczynka nie była elementem krajobrazu, bo zdjęcie miało na celu pokazanie szczęśliwej rodziny na tle hotelu, a nie odwrotnie. Dla takiego więc wykorzystania wizerunku dziecka konieczna była zgoda rodziców.

Co grozi za bezprawne rozpowszechnianie cudzego wizerunku

Poza takimi środkami, jak żądanie zaniechania rozpowszechniania wizerunku, usunięcia skutków jego naruszenia czy zapłaty oznaczonej kwoty na wskazany cel społeczny, w przypadku bezprawnego korzystania z wizerunku osoba, do której wizerunek należy, może żądać zapłaty odszkodowania (jeśli takie działanie spowodowało po jej stronie powstanie szkody majątkowej) lub zadośćuczynienia (tytułem doznanej krzywdy). Do wysunięcia takich roszczeń konieczne będzie jednak udowodnienie, że działanie osoby naruszającej cudzy wizerunek poza tym, że było bezprawne, było także zawinione.

Podsumowując… wizerunek, zwłaszcza ten w sieci, jest łatwo dostępny i jako taki często wykorzystywany przez użytkowników Internetu. Za każdym razem jednak należy zastanowić się nad źródłem, z którego pochodzi i celów, dla których będzie przez nas wykorzystany.

Startup Weekendom potrzeba trochę prawa

Foto: sxc.hu | Autor: duchesssa

Właśnie po raz drugi odbywa się w Warszawie Startup Weekend, podczas którego przedsiębiorczy ludzie mają szansę przebić się ze swoim pomysłem na startup (w którym mam okazję brać udział jako partner merytoryczny). To nie pierwsze przedsięwzięcie tego typu. Podobne eventy organizowane są coraz częściej w różnych miastach Polski. To doskonała okazja na nawiązanie przydatnych kontaktów oraz zaprezentowanie siebie i swojego pomysłu szerszej publiczności, w tym potencjalnym inwestorom, stąd chętnych do wzięcia w nich udziału nie brakuje.

Nieznajomość prawa szkodzi…

Niepokojąca jest tylko nieświadomość uczestników tych startupowych weekendów co do konsekwencji prawnych, które związane są z udziałem w takim wydarzeniu. I nie chodzi tu broń Boże o jakiekolwiek czarnowidztwo czy groźby, a o pewne fakty. Idea startup weekendów polega na tym, że grupka osób, niekoniecznie wcześniej sobie znanych, wspólnie pracuje nad pomysłem, na który wpadła jedna z nich. Póki ich praca zamyka się w ramach przyjaznej współpracy, na potrzeby tylko tego weekendowego spotkania, nie ma problemu. Sprawa komplikuje się dopiero w przypadku, gdy dany pomysł wygra czy zainteresuje jakiegoś inwestora, gdy pojawi się perspektywa pierwszych pieniędzy. Wtedy też okazuje się, że działanie ad hoc w przypadku startupów nie do końca się sprawdza.

Kto ma prawa autorskie do startupu?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że zgodnie z obowiązującym prawem, idea jako taka nie jest chroniona jakimkolwiek prawem autorskim. Oznacza to, że pomysłodawca na startup nie ma żadnej prawem zapewnionej gwarancji na to, że nikt jego pomysłu nie wykorzysta. Co ciekawe, w lepszej sytuacji niż on znajdują się osoby, które „przyjął” do swojego zespołu. Grafik, który opracuje logo dla nowego startupu oraz cały jego layout posiadał będzie do nich osobiste i majątkowe prawa autorskie. Tak samo wyglądała będzie sytuacja programisty, który rozpisze dla startupu wszystkie jego funkcjonalności. I nie będzie miało tu żadnego znaczenia, że działania tych ostatnich były w ogóle możliwe dzięki pomysłowi „założyciela” starupu, niestety – najsłabiej chronionego.

Należy ustalić jasne zasady współpracy

Dlatego też, konieczne byłoby wprowadzenie regulaminu przeprowadzania startup weekendów. W regulaminie powinny znaleźć się m.in. zasady określające prawne aspekty tworzenia i działania utworzonych zespołów, w tym w szczególności te odnoszące się do określenia zorganizowanej formy w jakiej będzie rozwijany dalej startup czy do praw autorskich, które przysługują poszczególnym członkom zespołu do całego startupu lub do konkretnych jego części. Aby takie ustalenia były ważne niezbędne byłoby oczywiście spełnienie wszystkich wymogów przewidzianych przez prawo, takich choćby jak forma pisemna oświadczeń o przeniesieniu praw autorskich.

Pewną trudnością w tym przypadku byłby pewnie fakt, że spotkanie członków określonego zespołu na startup weekendzie byłoby dopiero bardzo wstępną fazą pracy nad startupem i tak naprawdę nie wiadomo byłoby w jakim kierunku ta praca pójdzie, jaki będzie jej końcowy efekt. Niemniej jednak, choćby takie podstawowe określenie kto jest właścicielem, której części danego startupu czy to jaką formę prawną wybierzemy do prowadzenia naszej działalności, pozwoliłoby uniknąć wzajemnych roszczeń w przyszłości. Roszczeń o to co się komu należy i kto może rozporządzać całym pomysłem, jako startupem.

Komu nagrody?

Dodatkową problematyczną kwestią jest możliwość przyznawania nagród przez organizatorów, bądź sponsorów eventu, ponieważ tak naprawdę nie wiadomo kto powinien je otrzymać albo jak powinno się je podzielić pomiędzy poszczególnych członków określonego zespołu, skoro zwycięzcą nie jest każdy z nich z osobna, a startup jako projekt. Można by w tym przypadku spróbować zadedykować nagrody na rzecz określonych osób, ale wówczas zatracilibyśmy samą ideę startup weekendów, wyróżniając nie pomysł i zespół, ale poszczególnych jego członków. Dlatego też, odpowiednie zasady mogłyby być wpisane w regulamin danego startup weekendu.

Więc choć sama jestem przeciwniczką regulowania wszystkiego i zawsze, tym razem w przypadku startup weekendów okazuje się, że są jednak takie sytuacje, gdzie odrobina prawa nie zaszkodziłby, a wręcz pomogła…