Archiwa tagu: prawo do zapomnienia

(Nie)Ochrona danych osobowych w Internecie

Foto: sxc.hu | Autor: elessar x

Niezawodnym źródłem informacji o każdym z nas jest oczywiście Internet. Ogromna liczba danych osobowych zamieszczanych w Internecie, a także niezwykła łatwość z jaką raz ujawnione mogą być rozpowszechniane i wykorzystywane w sieci powoduje, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych ma nie lada kłopot z właściwą kontrolą ich przetwarzania. Nie pomaga mu w tym zadaniu również fakt, że aktualnie obowiązująca ustawa o ochronie danych osobowych pochodzi z roku 1997, kiedy w Polsce Internet dopiero raczkował, a dla wielu w ogóle nie był dostępny.

Zmiany, zmiany, zmiany…

Jednym z największych problemów w zakresie ochrony danych osobowych w Internecie jest to, że raz umieszczone w sieci pozostają tam na zawsze. Przez to bardzo często zdarza się, że „wypływają” one lub są świadomie wykorzystywane przez osoby trzecie w najmniej oczekiwanym momencie, zazwyczaj w sposób nieuprawniony. Problem ten dostrzegła Komisja Europejska, która podjęła właśnie prace nad nowelizacją dyrektywy stanowiącej podstawę dla naszego rodzimego prawa w zakresie ochrony danych osobowych. Do 15 stycznia 2011 roku wszystkie zainteresowane Państwa Członkowskie mają czas na zgłoszenie własnych propozycji zmian.

Prawo do zapomnienia

Jedną z podstawowych propozycji Komisji Europejskiej jest wprowadzenie tzw. prawa do zapomnienia. Na jego podstawie, każdy zainteresowany obywatel Unii Europejskiej będzie mógł wystąpić z żądaniem definitywnego usunięcia jego danych osobowych, które wcześniej zostały zamieszczone w Internecie. Pilotażowy program „Prawo do zapomnienia” realizowany jest już w Norwegii. Jednak ilość skarg jakie wpłynęły na nieuczciwych „administratorów danymi osobowymi” jest zatrważająca. Wydaje się więc, że powinny zostać określone granice występowania z takim żądaniem. Powstaje jednak pytanie, czy zastosowanie wybiórczego systemu usuwania danych z sieci nie pozbawi sensu całego programu?

Sprawca nie będzie chroniony

Drugą kwestią, którą należy zmienić, jest możliwość ujawniania danych osobowych osób dopuszczających się różnego rodzaju nadużyć w sieci. Wzorcowym przykładem może być tocząca się nie tak dawno sprawa przeciwko NK. Na tym właśnie portalu jednemu mężczyźnie ktoś założył fałszywy i obraźliwy profil. Po rozpoznaniu sprawy w I instancji sąd zasądził na rzecz owego mężczyzny od NK tytułem zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dobrego imienia karę pieniężną w wysokości 10.000 zł, a dodatkowo nakazał usunięcie nieprawdziwego konta i podanie danych osoby, która je założyła. Konto zostało usunięte, ale NK odmówiła udzielenia informacji o osobie, która dopuściła się naruszenia. Sprawa trafiła do sądu II instancji, który wyraził odmienne niż poprzednio orzekający sąd zdanie. Stwierdził bowiem, że NK nie ma obowiązku ujawniania danych osoby odpowiedzialnej za założenie fałszywego profilu. Na uzasadnienie podał, że NK jako administrator danych osobowych zamieszczonych w portalu zobowiązany jest do ochrony wszystkich takich danych, w tym również tych dotyczących sprawcy. Na przykładzie tym widać, jak ważne jest uregulowanie przepisów dotyczących ochrony danych osobowych w taki sposób, aby osoba dopuszczająca się nadużyć w sieci nie korzystała z ochrony swoich danych osobowych, a przez to była łatwiej wykrywalna.

Właściwość polskich sądów powszechnych

Dla usprawnienia działań GIODO konieczne jest również wprowadzenie do aktualnie obowiązujących przepisów możliwości prowadzenia spraw z zakresu ochrony danych osobowych obywatela Polski przez polskie sądy, nawet jeżeli administratorem danych osobowych, jest spółka amerykańska, prowadząca dany portal (np. Facebook) lub serwis (Google Street View). Teraz takie sprawy mogą być rozstrzygane tylko przez sądy amerykańskie, co znacznie ogranicza, żeby nie powiedzieć uniemożliwia, działanie GIODO.

Dynamika przepływu danych osobowych niewątpliwie sprzyja licznym nadużyciom. Słuszne są zamiary Komisji Europejskiej dążącej do zapewnienie realnej ochrony użytkownikom Internetu przed bezprawnym wykorzystaniem ich danych osobowych. Nie jest to jednak pierwsza próba „ujarzmienia” Internetu poprzez poddanie go szczególnym, a przede wszystkim kompleksowym przepisom prawa. Jak wiadomo, do tej pory żadna z nich nie zakończyła się pełnym sukcesem. W związku z tym po raz kolejny pojawia się nieodparta myśl, że jest to walka z wiatrakami. Jednak walka, którą warto podjąć…