Archiwa tagu: prawo internetowe

O nowej (?) jakości zakupów przez Internet – czyli jakie zmiany wprowadza Dyrektywa w sprawie praw konsumentów

Foto: sxc.hu | Autor: LegendsWeb

Przyjęta przez Parlament Europejski w dniu 23 czerwca 2011 roku Dyrektywa Komisji Europejskiej w sprawie praw konsumentów za cel postawiła sobie harmonizację przepisów Państw Członkowskich między innymi w zakresie sprzedaży internetowej, oczywiście w duchu pro-konsumenckim.

Zgodnie z nią, pod koniec 2013 roku zakupy przez Internet na rynku wewnętrznym będą odbywać się już według zmienionych zasadach. Oto kilka z nich:

Znikną ukryte koszty i opłaty

Dyrektywa nakłada na e-przedsiębiorców konieczność uzyskania jednoznacznej zgody konsumentów na skorzystanie z usług, często dodatkowo „dodawanych” do koszyka konsumenta przy okazji robienia innych zakupów (tj. horoskopy online, gry online), co do których informacja o ich odpłatnym charakterze była do tej pory najczęściej ukryta
. Od teraz k
onsumenci będą musieli potwierdzić, że zdają sobie sprawę z obowiązku uiszczenia dodatkowych opłat jeszcze przed skorzystaniem z danej
e-usługi.

Wprowadzone zostaną standardy określania ceny za towar

Obowiązkiem e-sprzedawców będzie podanie całkowitej ceny sprzedaży określonego towaru lub usługi, zawierającej wszelkie koszty i opłaty, do poniesienia których zobowiązany jest konsument. Wszystko to, co będzie znajdowało się poza tak ustaloną ceną nie będzie wiązać konsumenta. Jednym słowem, konsument płacić będzie tylko tyle ile wynikać będzie z jasnej informacji, którą otrzyma od samego e-sprzedawcy, jeszcze przed zawarciem umowy sprzedaży.

Konsument ma być „aktywną” stroną umowy sprzedaży

Często dokonywanym zakupom w Internecie towarzyszą oświadczenia woli (np. w zakresie wyrażenia zgody na przesyłanie informacji handlowej, na zakup dodatkowej usługi, itp.), które już „z góry” zaznaczone są przez system obsługujący sklep internetowy, jako złożone przez konsumenta. Nowa Dyrektywa zrywa z tą praktyką nakładając na e-sprzedawcę obowiązek pozostawienia właściwych pól (tzw. check box) pustych, aby konsument mógł w pełni aktywnie i swobodnie uczestniczyć w procesie zakupów, w tym poprzez składanie stosownych oświadczeń woli zgodnie ze swoim stanowiskiem.

Termin na odstąpienie od umowy zostanie wydłużony

Już nie 10 a 14 dni będzie miał konsument od dnia wydania mu towaru na złożenie oświadczenia woli o odstąpieniu od zawartej umowy kupna-sprzedaży, a w konsekwencji na zwrot zakupionego towaru. Termin ten ulegnie jednakże wydłużeniu do 1 roku w przypadku, gdy e-sprzedawca najpóźniej w chwili doręczenia towaru konsumentowi nie poinformuje go o przysługującym mu uprawnieniu do odstąpienia od zawartej umowy.

Pojawią się jasne zasady dotyczące zwracanych konsumentowi kwot

W przypadku skorzystania przez konsumenta z przysługującego mu prawa do odstąpienia od umowy, e-przedsiębiorca obowiązany będzie zwrócić konsumentowi – i tu Dyrektywa nie pozostawia już cienia wątpliwości – nie tylko cenę towaru, ale także koszt jego przesyłki.

Opracowany zostanie jednolity wzór formularza w sprawie odstąpienia od umowy

Wprowadzony zostanie wzór formularza w sprawie odstąpienia od umowy sprzedaży, z którego konsument w przypadku podjęcia takiej decyzji będzie mógł dobrowolnie skorzystać. Posłużenie się takim formularzem wyeliminuje ewentualne wątpliwości co do skutecznego wyrażenia woli o rezygnacji z zakupionego towaru i usprawni cały proces „wycofania” się z zawartych umów.

Wyeliminowane zostaną dodatkowe opłaty za korzystanie z kart kredytowych i niestandardowe opłaty za połączenia telefoniczne

E-sprzedawca uprawniony będzie do obciążenia konsumenta opłatami manipulacyjnymi za płatności kartą kredytową zrealizowane w prowadzonym przez siebie sklepie internetowym tylko w takiej wysokości, do uiszczenia jakiej w rzeczywistości obowiązany będzie na rzecz banku czy innego podmiotu obsługującego rozliczenia w jego e-sklepie. Podobnie sytuacja będzie się miała w przypadku taryfy za połączenia telefoniczne realizowane w ramach infolinii prowadzonej przez
e-sprzedawcę. Nie może być ona wyższa niż standardowa.

Sformułowane zostaną jasne zasady dotyczące zwrotu treści cyfrowych

Po zmianach wprowadzonych przez dyrektywę zwrot przez konsumenta zakupionych przez Internet treści cyfrowych (tj. e-booki, audiobooki, filmy) będzie możliwy, pod warunkiem, że odstąpienie od umowy nastąpi jeszcze przed rozpoczęciem procesu pobierania danego pliku.

Konkluzja…

Patrząc na powyższe zasady spróbujmy na zakończenie odpowiedzieć sobie na jedno pytanie – czemu tak naprawdę mają one służyć i w jakim stopniu kształtują one nową jakość e-commerce?

Ich wprowadzenie niewątpliwie polepszy „komfort psychiczny” konsumentów robiących zakupy przez Internet i poprawi „zbiorczy” image sprzedawców internetowych, jako wiarygodnych i rzetelnych przedsiębiorców. Niemniej jednak, dla mnie – na tym koniec…

Osobiście uważam, że Dyrektywa jest doskonałym usystematyzowaniem pewnych praktyk i wytycznych, którymi aktualnie rządzi się e-commerce, ale nie wprowadza niczego odkrywczego i innowacyjnego do całego zagadnienia. Prawo odstąpienia od umowy sprzedaży już funkcjonuje, a samo wydłużenie jego terminu za przełomowe nie może być uznane w żadnym wypadku (pojawia się w ogóle pytanie – po co?), wzory oświadczeń woli o odstąpieniu od umowy są już stosowane przez wielu e-przedsiębiorców, a dotychczasowe i nowe zasady dotyczące zwracania e-usług spotykają się praktycznie w tym samym punkcie. O tym, że cena za towar lub usługę ma być ceną całkowitą, a wszelkie oświadczenia pojawiające się w procesie sprzedaży muszą być aktywnie składane przez konsumenta, wie każdy e-sprzedawca.

Dla gruntownej zmiany handlu elektronicznego konieczna jest gruntowna zmiana aktualnych przepisów. Niezbędny jest przede wszystkim dialog pomiędzy e-sprzedawcami i konsumentami oraz wynikająca z niego równowaga wzajemnych ich praw i obowiązków ujęta w rozsądne regulacje, aby e-commerce był fair dla jednej i drugiej strony.

Miejmy nadzieję, że nowa Dyrektywa będzie bodźcem do takich działań, bo potrzeba zasadniczych zmian od jakiegoś czasu wisi już w powietrzu….

E-sklep zwróci Ci nie tylko zapłaconą cenę, ale również koszty dostawy

Foto: sxc.hu | Autor: svilen001

No i lawina ruszyła… Kolejne orzeczenia UOKiK-u bulwersują e-sprzedawców. We wszystkich portalach i gazetach, nie tylko tych poświęconych handlu elektronicznemu, pisze się o wydanych niedawno precedensowych decyzjach Prezesa UOKiK, w których zadecydował on o tym, że w przypadku odstąpienie konsumenta od umowy zawartej na odległość zwraca mu się nie tylko zapłaconą przez niego cenę nabycia danej rzeczy, ale także koszt jej dostawy.

To wszystko przez wyrok ETS

Zapomina się jednak o tym, że wydanie takich decyzji przez UOKiK nie było pokierowane zwykłym „widzi mi się” urzędu, ale obowiązującym prawem. Mało kto wie, ale 15 kwietnia 2010 roku ETS wydał w sprawie Handelsgesellschaft Heinrich Heine GmbH (sklep internetowy) przeciwko Verbraucherzentrale Nordrhein-Westfalen Ev. (niemieckie stowarzyszenie konsumentów) wyrok, w którym orzekł, że sprzedawca nie może obciążać konsumenta, z którym zawarł umowę na odległość, kosztami wysyłki towarów w przypadku wykonania przez tego ostatniego przysługującego mu prawa odstąpienia od umowy.

Prawo unijne w obronie konsumentów

Nie ma znaczenia również to, że same przepisy praw polskiego nie przewidują takiego rozwiązania. Zgodnie bowiem z art. 6 Dyrektywy 97/7/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 maja 1997 r. w sprawie ochrony konsumentów w przypadku umów zawieranych na odległość,  „konsument z tytułu wykonywania swego prawa odstąpienia od umowy nie może ponosić żadnych kosztów poza bezpośrednimi kosztami zwrotu towarów”. Oznacza to, że odstępując od umowy zawartej z
e-sklepem zwracam na swój koszt zakupiony wcześniej towar, ale jako konsument oczekuje w zamian zwrotu nie tylko ceny, jaką za ten towar zapłaciłem, ale również poniesionych wcześniej kosztów jego dostawy.

Koszty dostawy nie mogą odstraszać od skorzystania z prawa odstąpienia od umowy

Argumentacja do powyższego przepisu jest taka, że nałożenie na kupującego obowiązku zwrotu na swój koszt zakupionego wcześniej w e-sklepie towaru, bez obowiązku zwrotu przez sprzedawcę kosztów dostawy, które wcześniej również pokrył kupujący, skutecznie odstraszałaby go od skorzystania z prawa odstąpienia od zawartej umowy, co w istotny sposób ograniczałoby jego prawa, jako konsumenta. Jedynymi kosztami do pokrycia których może być zobowiązany konsument odstępujący od umowy zawartej na odległość, sa tylko te, bezpośrednio związane z jego wykonaniem. Będzie to więc na pewno obowiązek zwrotu rzeczy, która nam się nie podoba, nie pasuje nam, albo która nagle stała się dla nas nieprzydatna, ale nie już koszt pierwotnej dostawy zakupionej rzeczy do naszego domu, kiedy to jeszcze nie wiedzieliśmy czy z prawa odstąpienia w ogóle będziemy korzystać.

Sprawiedliwe czy niesprawiedliwe?

Niewątpliwie takie decyzje UOKiK-u w nowy sposób nakreśliły zasady wzajemnych rozliczeń pomiędzy e-sprzedawcami, a ich klientami, choć tak naprawdę powinny one być stosowane już od dłuższego czasu. E-sprzedawcy będą musieli się teraz liczyć z większymi wydatkami, choć moim zdaniem takie rozwiązanie nie jest do końca niesłuszne.

Kupujący przez Internet jest słabszą stroną transakcji, która musi ufać sprzedawcy, że nie kupuje „kota w worku”. Wszystko to jest konsekwencją tego, że konsument „nie widzi” kupowanego towaru i musi mieć możliwość jego sprawdzenia. Sam zaś wybór formy w jakiej przedsiębiorca będzie prowadził sklep – czy to elektronicznej czy stacjonarnej, jest wynikiem indywidualnej decyzji podejmowanej w oparciu o czystą kalkulację, tego co się opłaca bardziej, a co mniej.

Trudno więc dziwić się, że pewne ryzyko w prowadzeniu tego rodzaju działalności musi też ponosić sprzedawca. Na ile to ryzyko przewyższy korzyści płynące z prowadzenia sklepu internetowego, pokaże czas