Archiwa tagu: rejestracja

Przedsiębiorca w walce z praniem brudnych pieniędzy

Foto: sxc.hu | Autor: Leonardini

Wprowadzanie do legalnego obrotu środków finansowych pochodzących
z nielegalnych źródeł następuje w drodze tzw. prania brudnych pieniędzy. Pojęcie to pojawiło się po raz pierwszy w latach 20-tych XX wieku w Chicago. Tamtejsza mafia, dla ukrycia dochodów pochodzących z nielegalnej produkcji i sprzedaży alkoholu, dopisywała je do dochodów przynoszonych przez prowadzone przez członków mafii legalne przedsiębiorstwa usługowe lub handlowe, których dzienny utarg był trudny do ustalenia. Najczęściej wykorzystywane w tym celu były właśnie pralnie.

Minimalny próg – 15.000 euro

Obecnie, praktycznie każdy przedsiębiorca, który przyjmuje płatność za towary w gotówce o wartości równej co najmniej 15.000 euro, obowiązany jest ją zarejestrować. W dalszej kolejności, musi o takiej transakcji poinformować Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Stosowne przepisy mówią jedynie o płatnościach za towary, milcząc na temat płatności za usługi. Nie zmienia to jednak faktu, że również płatność za usługi o wartości równej lub większej niż 15.000 euro wymaga rejestracji, a brak wyrażenia tej zasady w przepisach wprost jest zwykłym niedopatrzeniem.

Tak naprawdę z powyższą sytuacją spotkamy się tylko wtedy, gdy odbiorcą usług lub towarów będzie konsument. Gdy obiema stronami transakcji będą przedsiębiorcy niebędący konsumentami, płatność za towary lub usługi w kwocie nie mniejszej niż 15.000 euro będzie musiała nastąpić w formie przelewu. Tym sposobem nie będzie mogło być mowy o dokonaniu pomiędzy nimi rozliczenia w gotówce.

Transakcje dzielone

Przedsiębiorca ma obowiązek zarejestrować nie tylko pojedynczą transakcję o wartości równej co najmniej 15.000 euro, ale także taką, która choć zrealizowana za pomocą więcej niż jednej operacji łącznie osiąga taką właśnie wartość. Warunkiem jest, aby z okoliczności wynikało, że operacje te są ze sobą powiązane, a sama transakcja została podzielona w taki sposób, aby uniknąć obowiązku rejestracji.

Bardzo często zdarza się bowiem, że osoba zamierzająca wprowadzić do obrotu środki pochodzące z nielegalnych źródeł, albo dzieli wartość transakcji na mniejsze kwoty, dużo poniżej progu 15.000 euro (tzw. structuring), albo realizuje wiele, drobnych operacji z udziałem podstawionych osób (tzw. smurfing). Ocena czy zrealizowane operacje składają się na jedną transakcję należy do przedsiębiorcy.  

Transakcje podejrzane

Ustawa o praniu brudnych pieniędzy przewiduje również drugi rodzaj transakcji, które muszą zostać zgłoszone przez przedsiębiorcę. Mianowicie, są to transakcje podejrzane, niezależnie od ich charakteru i wartości (a więc również te poniżej 15.000 euro). Transakcje podejrzane to takie, których okoliczności wskazują, że mogą one mieć związek z praniem brudnych pieniędzy. Również w tym przypadku, o tym czy daną transakcję zaliczyć do podejrzanych czy też nie, zadecyduje sam przedsiębiorca.

Co grozi za niedopełnienie obowiązków?

Na przedsiębiorcę, który nie zarejestrował danej transakcji mimo, że wymagało tego prawo lub nie poinformował o niej Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, może zostać nałożona kara pieniężna nawet do 750.000 zł. Przedsiębiorca taki będzie również podlegał odpowiedzialności karnej. Ustawa przewiduje, że może on zostać nawet pozbawiony wolności na 8 lat.

Pranie brudnych pieniędzy przyjmuje aktualnie najróżniejsze formy, od najpopularniejszego blending’u („mieszaniu” legalnych dochodów z tymi uzyskanymi z nielegalnych źródeł), przez stosowanie cen transferowych, na tzw. „winning ticket” kończąc (odkupywaniu ze stosowną nadwyżką zwycięskiego losu w danej grze, np. totolotku). W końcu nie od dziś wiadomo, że potrzeba jest matką wynalazku. Dlatego też, moim zdaniem, aktualne obowiązki przedsiębiorców w zakresie rejestracji transakcji gotówkowych pełnią funkcję czysto formalną, statystyczną, a czasem mogą wręcz prowadzić do chaosu informacyjnego. Nie raz już przecież zdarzało się, że przedsiębiorcy w obawie przed grożącymi im sankcjami masowo zgłaszali pod szyldem „podejrzanych”, nic nieznaczące transakcje…

„Szybka” spółka z o.o.

Foto: sxc.hu | Autor: svilen001
Jeżeli projekt nowelizacji Kodeksu spółek handlowych zgłoszony przez Ministerstwo Sprawiedliwości zostanie przyjęty, to od
1 stycznia 2012 roku zakładanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością będzie trwało zaledwie 1 dzień. Ministerstwo Sprawiedliwości chce tym sposobem odformalizować i zmniejszyć dotychczasowe wymogi prawne tworzenia tego rodzaju spółek.

Bez notariusza, bez kapitału

Od tego momentu umowa spółki z o.o. nie będzie musiała być sporządzona na piśmie w formie aktu notarialnego. Wystarczy zaledwie wypełnienie formularza on-line, opatrzenie go zwykłym podpisem elektronicznym i przesłanie do właściwego sądu rejestrowego. Samo zaś pokrycie kapitału zakładowego nie będzie musiało nastąpić w momencie złożenia wniosku on-line, ale w terminie 7 dni od dnia rejestracji spółki.

Zagrożeni wierzyciele

Niestety, to właśnie rozwiązanie wywołało ożywioną dyskusję na temat tego czy przypadkiem nie jest ono zbyt liberalne, a w konsekwencji czy nie będzie prowadzić do nadużyć. Na ten temat wypowiedzieli się m. in. Maciej Kurek, Maurycy Organa i Piotr Ostała. Obecnie, w dniu rejestracji spółki z o.o. wszystkie wkłady na pokrycie jej kapitału zakładowego muszą być już wniesione. Dodatkowo, członkowie zarządu składają w tym zakresie stosowne oświadczenie, a w razie gdyby nie było ono zgodne z prawdą odpowiadają solidarnie ze spółką za zaciągnięte przez nią zobowiązania. Po zmianie, zarejestrowana spółka z o.o. będzie funkcjonować w obrocie bez pokrytego kapitału. Według większości praktyków, nie będzie można też pociągnąć członków zarządu do odpowiedzialności za zobowiązania spółki, ponieważ w dniu rejestracji nie będą ono zobowiązani do złożenia oświadczenia o całkowitym pokryciu jej kapitału zakładowego.

„Nie taki diabeł straszny…”

Osobiście nie zgadzam się z przedstawionymi powyżej obawami. Po pierwsze, zwróćmy uwagę, że minimalna wysokość kapitału zakładowego spółki z o.o. to jedyne 5.000 zł. Spółka może zaciągać zobowiązania o dowolnej wartości, a taki kapitał w żaden sposób ich nie zabezpiecza. Po drugie, zgodnie ze zmienioną ustawą, członkowie zarządu byliby zobowiązani do złożenia oświadczenia o całkowitym pokryciu kapitału zakładowego spółki w terminie 7 dni od dnia jej rejestracji. W przypadku, gdyby zarząd nie złożył w tym czasie stosownego oświadczenia, sąd rejestrowy mógłby wezwać do usunięcia tego braku grożąc spółce nałożeniem grzywny. Przepisy przewidują możliwość nałożenia na spółkę grzywny kilkakrotnie, za każdym razem w coraz większej wysokości, a w dalszej kolejności ustanowienie kuratora, a nawet rozwiązanie spółki. Gdyby rozstrzygać natomiast sytuację, w której  zarząd złożył oświadczenie o pokryciu kapitału zakładowego spółki we właściwym czasie, ale niezgodnie z prawdą, sprawa byłaby zupełnie prosta. Członkowie zarządu odpowiadaliby wobec wierzycieli spółki na dotychczasowych zasadach, a więc solidarnie ze spółką.

W związku z powyższym, nie ma co moim zdaniem demonizować instytucji zakładania spółek z ograniczoną odpowiedzialnością w ciągu 24 godzin.  Przeceniać jej pewnie też nie warto, bo oprócz korzyści finansowych i czasowych dla przedsiębiorców nie ożywi ona w znacznym stopniu obrotu gospodarczego. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że prowadzenie działalności gospodarczej w tak już zaawansowanej formie, jaką jest spółka z o.o. jest decyzją zazwyczaj przemyślaną i długoterminową.

_

Aktualnie zagadnienia związane ze spółką z ograniczoną odpowiedzialnością reguluje Kodeks spółek handlowych z dnia 15 września 2000 roku (Dz. U. 2000, Nr 94, poz. 1037), a kwestie jej wpisu do rejestru przedsiębiorców ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym z dnia 20 sierpnia 1997 roku (Dz. U. 1997, Nr 121, poz. 769); art. 24 -29.