Archiwa tagu: serwis internetowy

Między młotem a kowadłem…o regulaminach sklepów internetowych raz jeszcze

Foto: sxc.hu | Autor: cobrasoft

Temat znowu powrócił! Ostatnio mówiłam o nim w ramach spotkań Prawo 2.0 oraz na Akademii Empathy. Z racji tego, że pojawiły się nowe okoliczności, sięgam do niego po raz kolejny.

Na początku lipca, setki (a mówi się nawet o tysiącach – ok. 2600) sklepów internetowych otrzymało maile zawierające przysłowiową „propozycję nie do odrzucenia”. Nadawca maila, tarnowska kancelaria radcy prawnego, informował w wiadomości o złożeniu do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK)  pozwu przeciwko danemu sklepowi internetowemu o stosowanie w jego regulaminie niedozwolonych klauzul umownych. W mailu pojawiało się następnie wyliczenie kosztów, do poniesienia których w związku z postępowaniem zobowiązany będzie właściciel sklepu, no i w końcu obietnica wycofania pozwu pod warunkiem zaprzestania stosowania zakazanych postanowień  sklepu oraz oczywiście zapłaty określonej sumy pieniężnej.

Akcja odbiła się szerokim echem w internecie. Pisał o niej m.in. blog Ekomercyjnie, a także Rzeczpospolita. Temat poruszany był również w serwisach Ecommerce.edu.pl, czy Dzienniku Internautów.

Mimo wszystko zgodne  prawem…

Już na pierwszy rzut oka widać, że ta szeroko zakrojona akcja, niewiele wspólnego ma z ochroną interesów konsumentów. Niemniej jednak sprzeczności z prawem zarzucić jej nie można. Nie da się ukryć, że właściciele sklepów internetowych bardzo często – zazwyczaj nawet nieświadomie – stosują w swoich regulaminach klauzule niedozwolone. A sam już ich fakt występowania w regulaminach rodzi po stronie właściciela sklepu jego odpowiedzialność prawną.

Co więcej, kwota za wycofanie pozwu nie jest teoretycznie żądną formą „odstępnego” od wniesionego pozwu, a jedynie – co również podawane jest wprost w mailu wysyłanym do właścicieli sklepów – stanowi zwrot kosztów postępowania sądowego obciążających osobę, która taki pozew wniosła.

Kary pieniężne wymierzane przez UOKiK

Biorąc pod uwagę kary pieniężne, jakie na właściciela sklepu internetowego posługującego się niedozwolonymi klauzulami umownymi może nałożyć Prezes UOKiK, wycofanie pozwu wydaje się być na pierwszy rzut oka rozsądnym rozwiązaniem. Wysokość kar, o których mowa powyżej, sięga bowiem nawet do 10% przychodu osiągniętego przez przedsiębiorcę w poprzednim roku rozliczeniowym.

1 rok zanim się przedawni!

Takie rozwiązanie jest jednak dość mylące, między innymi dlatego, że ślad stosowania przez przedsiębiorcę internetowego niedozwolonych klauzul umownych już pozostanie, a zgodnie z przepisami prawa, Prezes UOKiK może nałożyć na właściciela sklepu internetowego kary nawet do roku po zaprzestaniu stosowania przez niego niewłaściwych postanowień umownych. Chętnych do skorzystania z raz przetartej drogi znajdzie się zapewne wielu.

Klient nasz Pan – cokolwiek to znaczy

Skoro popyt czyni podaż, nie trzeba było czekać długo, aby znalazła się kancelaria, która stanęłaby tym razem po stronie właścicieli sklepów internetowych. Jak zauważył Łukasz Plutecki, KMPA Polska to kancelaria doradztwa prawnego, która na swojej stronie internetowej obiecuje przedsiębiorcom prowadzącym sklepy internetowe nie tylko wygranie sprawy, ale również ukaranie „naciągaczy”.

Niestety, obietnice te wydają się być zupełnie bez pokrycia.

Klauzule niedozwolone to… klauzule niedozwolone

Przede wszystkim, tak jak już pisałam wcześniej, znaczna część postanowień regulaminów sklepów internetowych jest rzeczywiście niedozwolonymi klauzulami umownymi. Bardzo często dosłownie tymi samymi, które znajdują się w rejestrze klauzul niedozwolonych prowadzonych przez UOKiK. I mimo, że intencje właściciela sklepu internetowego nie były złe, naruszenie prawa jest w takiej sytuacji ewidentne.

Jeżeli będziemy mieli do czynienia z niedozwolonymi klauzulami umownymi nie określonymi wprost w żadnym z rejestrów, a wyinterpretowanymi na podstawie klauzuli generalnej lub katalogu możliwych klauzul niedozwolonych znajdujących się w Kodeksie Cywilnym, wówczas również nasza „niewinność” nie będzie jednoznaczna. W takiej sytuacji możemy jedynie starać się odeprzeć stawiane nam zarzuty, udowadniając legalność stosowanych postanowień, a tym samym próbując zmniejszyć wymiar grożącej nam kary.

Wina trudna do udowodnienia

Co się zaś tyczy ukarania składających masowo pozwy, sprawa też nie jest oczywista. Jak pisałam powyżej, można mieć wątpliwości co do etycznych aspektów takiego działania, natomiast udowodnienie, że osoby te czy organizacje działają bezprawnie, jest niezmiernie trudne.

Jedyną i ewentualną szansą na znalezienie sposobu na ukaranie osób, o których mowa powyżej jest udowadnianie tutaj nie tego, że nie są one uprawnione do zakładania spraw o zaprzestanie stosowania niedozwolonych klauzul umownych, ale że próby ugodowego rozwiązywania przez nich spraw – poprzez wycofanie pozwu, a także żądanie zwrotu rzekomo kosztów postępowania sądowego poniesionych przez nich dotychczas, tak naprawdę odpowiadają innym, ukrytym intencjom, a przede wszystkim intencjom sprzecznym z przepisami prawa.

Cały czas trzeba mieć jednak na uwadze to, że zarówno prawo do ochrony swoich interesów na drodze sądowej oraz prawo do wycofania pozwu gwarantowane jest obwiązującymi przepisami. I w tym kontekście nikt ich w opisywanej sytuacji nie nadużywa.

Ratunkiem tylko indywidualne podejście do sprawy

Niewątpliwie pierwsze czym powinni zająć się właściciele sklepów internetowych, do których pozwy bądź maile informujące o ich wniesieniu jeszcze nie trafiły, to natychmiastowe przeredagowanie funkcjonujących u nich regulaminów. Ci zaś, którzy już borykają się z zarzutami o stosowanie niedozwolonych klauzul umownych powinni udać się do kompetentnego radcy prawnego bądź adwokata, który poradzi im co najlepiej w tej ich konkretnej sytuacji zrobić, i który będzie przez cały okres prowadzenia sprawy doradcą prawnym, a nie handlowcem czy biznesmenem.

Link do branżowej afery . Link do art. Rzeczpospolitej:  artykuł,

Teksty serwisów: ecommerce.edu.pl oraz Dziennik Internautów.

http://plutecki.net/2011/07/uwaga-na-regulamin-sklepu-internetowego/

Jak zmienić regulamin serwisu internetowego i się nie narazić?!

Foto: sxc.hu | Autor: johnmanly

Pisząc ostatnio regulamin serwisu internetowego, już pod sam koniec jego przygotowywania, stanęłam przed w sumie niemałym problemem.

Zmieniam, ogłaszam… i obowiązuje?

Jak mantra w większości regulaminów funkcjonujących w sieci pojawia się zapis, że usługodawca ma prawo do jednostronnej zmiany postanowień regulaminu. Sama zaś zmiana wchodzi w życie z dniem jej ogłoszenia (publikacji), bez konieczności podejmowania w tym zakresie przez usługodawcę jakichkolwiek dodatkowych czynności. Nawet bez obowiązku zawiadomienia o tym fakcie użytkowników serwisu. Takie załatwienie sprawy, nie ma co ukrywać, stawia użytkowników (klientów) w bardzo niekorzystnej sytuacji. Zwłaszcza, jeśli usługi z których korzystają mają charakter długoterminowy. W takich przypadkach, niezapowiedzianej zmianie może ulec cena oferowanych usług albo zmiana charakteru usług świadczonych do tej pory bezpłatnie na usługi płatne.

Jednak nawet dokonując jednorazowego zakupu przez Internet narażamy się na to, że dotkną nas negatywne skutki nagłej i niekorzystnej zmiany postanowień regulaminu. Zmiana może bowiem dotyczyć również trybu reklamacji wadliwego towaru czy odpowiedzialności usługodawcy.

Przedsiębiorcy tworzą regulaminy zbyt swobodnie

Cały problem wynika niewątpliwie stąd, że przepisy prawa pozostawiły usługo
dawcy dużą swobodę w pisaniu takiego regulaminu, wskazując tylko podstawowe zagadnienia, które powinny zostać w nim opisane. Są to m.in. zasady nawiązywania i rozwiązywania umów o świadczenie usług drogą elektroniczną czy warunki techniczne niezbędne do ich świadczenia. Nie zrozumcie mnie źle, broń Boże nie jestem zwolenniczką prawnej regulacji każdej aktywności gospodarczej przedsiębiorcy, ale przyjęcie przez ustawodawcę, że usługa elektroniczna świadczona jest wyłącznie na podstawie regulaminu sporządzonego przez usługodawcę, bez jakiegokolwiek ograniczenia tej swobody, jest błędem. Taka regulacja doprowadza w konsekwencji, bądź do licznych nadużyć, których dopuszczają się nieuczciwi przedsiębiorcy umyślnie wykorzystujący na swoją korzyść mankamenty ustawy, bądź do nie lada kłopotów uczciwych przedsiębiorców, którzy mimo najlepszych chęci, ale z powodu braku wystarczającej wiedzy praktycznej w tym zakresie tworzą regulamin dający z kolei podstawę do dochodzenia przeciwko nim przez niezadowolonych (a czasem również nieuczciwych) klientów rekompensat.

A jednak, nie tylko przedsiębiorca ma wpływ na treść regulaminu

Niedokładności i błędy w tworzeniu regulaminów wynikają najczęściej z tego, że usługodawca skupiając się na swobodzie jaką w tym zakresie przyznaje mu ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną, zapomina o innych obowiązujących przepisach, które wyznaczają prawne granice sporządzania regulaminów. Przykładem takich dodatkowych ustaw może być np. ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny czy Kodeks cywilny, który reguluje stosunki umowne pomiędzy stronami.

Zmieniam, ogłaszam, informuję konsumenta i daję mu możliwość wyboru… Wtedy obowiązuje!

Dlatego przyjęcie, że regulamin może być zmieniony w każdym czasie w drodze jednostronnej czynności usługodawcy bez jednoczesnego wskazania na konsekwencje takiego działania, jest sprzeczne z prawem.

Bez wątpienia prawem usługodawcy jest zmiana regulaminu w dowolnym czasie i zakresie. Jednak, aby takie postanowienie było skuteczne, należy wskazać jakie w danej sytuacji możliwości ma klient, który aktualnie korzysta z danej usługi, albo którego z racji zawartej z usługodawcą umowy wiążą jeszcze określone postanowienia regulaminu (tak dzieje się np. przy zakupach przez Internet). Nie ma bowiem takiej możliwości, aby przedsiębiorca mógł jednostronnie narzucać klientowi niekorzystne dla niego warunki umowne, korzystając  z faktu, że jest on związany postanowieniami regulaminu, ani też bez wyrażenia przez klienta zgody na takie zmiany. Usługobiorca musi mieć prawo do odstąpienia od umowy, jej natychmiastowego rozwiązania lub pozostania przy dotychczasowych warunkach świadczenia usługi (jeśli jest taka możliwość), bez nakładania na niego z tego tytułu jakiś dodatkowych obciążeń.

Dopiero taki zapis w regulaminie ustala uczciwe warunki pomiędzy stronami i może być przez przedsiębiorcę swobodnie stosowany.