Archiwa tagu: sprzedaż

Faktura pro forma nie jest dokumentem księgowym

czy faktura pro-forma jest dokumentem księgowym
Foto: sxc.hu | Autro: nyuszika

Każdy przedsiębiorca stanął przed takim problemem nie raz i nie dwa. Faktury wystawione, kontrahenci nie płacą, a czas rozliczyć się z podatku VAT. Brak płatności ze strony dłużnika i konieczność zapłacenia często niemałych sum tytułem podatku VAT powodują, że przedsiębiorcy zaczynają szukać alternatywnych sposobów wzywania swoich kontrahentów do uregulowania ich należności. Czy jednak w ogóle jakieś opcjonalne rozwiązania wchodzą tu w grę? Czy faktura pro-forma jest dokumentem księgowym?

Faktura pro forma to nie to samo co Faktura VAT

Przedsiębiorcy bardzo często posiłkują się fakturą pro forma (która nie wymusza obowiązku zapłaty podatku VAT), jako dokumentem w ich mniemaniu mającym to samo znaczenie co tradycyjna faktura VAT. Według nich faktura VAT pro forma jest dokumentem księgowym na podstawie, którego mogą domagać się od swoich kontrahentów zapłaty należnych kwot. Nic bardziej mylnego.

Faktura pro forma nie jest dokumentem księgowym. To jedynie zapowiedź faktury VAT.

Po pierwsze formuła faktury VAT pro forma jest bardzo płynna, nigdzie nie uregulowana, po drugie zaś pełni ona jedynie funkcję informacyjną, nie zaś obligacyjną. Faktura pro forma to jedynie oferta zakupu towaru lub usługi za cenę w niej wskazaną, a nie dokument księgowy. W przypadku jej przyjęcia przez kontrahenta (zapłaty ceny zakupu towaru lub usługi określonej w fakturze) dochodzi pomiędzy nim a oferującym przedsiębiorcą do zawarcia swoistej umowy, w wyniku której przedsiębiorca obowiązany jest wydać towar lub wykonać usługę, oraz wystawić w rezultacie właściwa fakturę VAT. W przypadku natomiast braku odpowiedzi ze strony kontrahenta na przedłożoną mu fakturę pro forma tak naprawdę nic się nie dzieje. Przedsiębiorca nie musi zrealizować usługi czy też wydać zakupionego towaru, kontrahent zaś w żadnym wypadku nie ma obowiązku uiszczenia kwoty wskazanej na fakturze pro forma.

Płatność wyłącznie na podstawie faktury VAT

Dlatego też, niemożliwe jest wystawienie faktury VAT pro forma jako dokumentu księgowego potwierdzającego sprzedaż określonego towary bądź usługi i wzywającego tym samym kontrahenta do zapłaty należnej za nie ceny zakupu. Dokument ten nie ma bowiem takiej mocy. Z racji tego, że nie jest dokumentem księgowym a raczej dokumentem wykorzystywanym wyłącznie na potrzeby handlowe, nie może również być przedstawiany w sądzie jako wymagany przepisami prawa dokument potwierdzający próbę wezwania dłużnika do dobrowolnej zapłaty długu (w sytuacji, gdy obie strony postępowania są przedsiębiorcami).

Faktura VAT, faktura zaliczkowa…, a pro formy nie ma?!

Pamiętać należy przede wszystkim o tym, że sama ustawa o rachunkowości oraz ustawa o podatku od towarów i usług wymienia tylko fakturę VAT i fakturę VAT zaliczkową. Nigdzie nie ma mowy natomiast o fakturze pro forma.

Co więcej, zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami prawa fakturę VAT należy wystawić najpóźniej w terminie 7 dni od dnia wydania towaru lub wykonania usługi. Nie ma więc takiej możliwości, że po realizacji umowy – czy to przez sprzedaż towaru czy przez wykonanie usługi – przedsiębiorca nie chcąc płacić podatku VAT zanim nie dostanie należnej zapłaty od swojego klienta, wystawi fakturę pro forma, na podstawie której będzie się jej skutecznie domagał.

Jeżeli przedsiębiorca chce, aby jego żądanie zapłaty było czymś poparte i miało moc wezwania do zapłaty to bez dwóch zdań musi ono przybrać postać właśnie faktury VAT, określającej wysokość kwoty należnej do zapłaty oraz termin i sposób płatności.

Oczywiście, najlepszym oraz wręcz jedynym słusznym i sprawiedliwym modelem rozliczania się przez przedsiębiorcę z właściwym Urzędem Skarbowym z podatku VAT, byłby ten który zakładałby, iż VAT należy odprowadzić do Urzędu Skarbowego dopiero wówczas, kiedy sam przedsiębiorca otrzyma od swojego kontrahenta należność brutto z tytułu sprzedaży towaru czy wykonania usługi. Opcja dostępna jedynie dla małych przedsiębiorców jest czasami wybawieniem nie tylko dla firmowego, ale i dla domowego budżetu takiej mikro-firmy.

 

10 dni lub 3 miesiące na odstąpienie od umowy zawartej przez Internet

odstąpienie od umowy zawartej przez internet
Foto: sxc.hu | Autor: cobrasoft

Pewnie każdy z nas wie, że konsumentowi zawierającemu umowę przez Internet przysługuje prawo odstąpienia od umowy zawartej przez internet nawet bez podania przyczyny, w terminie 10 dni od momentu wydania towaru lub zawarcia umowy o świadczenie danej usługi. Ale nie każdy już zdaje sobie sprawę z tego, że termin ten w określonej sytuacji może zostać wydłużony do 3 miesięcy.

Musimy zostać poinformowani co do prawa do odstąpienia od umowy zawartej przez internet

Jeszcze przed momentem kiedy zdecydujemy się na zakup towaru lub usługi przez Internet powinniśmy być poinformowani o przysługującym nam prawie do odstąpienia od umowy zawartej przez internet w terminie 10-dniowym od umowy zawartej w ten właśnie sposób, tj. na odległość. Najczęściej informacja ta zamieszczana jest przez przedsiębiorców w Regulaminie znajdującym się na ich stronie www.

Informacja o prawie do odstąpienia od umowy musi zostać potwierdzona

Dodatkowo jednak, przedsiębiorca obowiązany jest potwierdzić konsumentowi powyższą informację na piśmie, najpóźniej w momencie rozpoczęcia świadczenia, a więc np. z chwilą dostarczenia zamówionego towaru. W przypadku niedopełnienia tego obowiązku, ów 10-dniowy termin do odstąpienia od umowy zawartej przez internet ulega przedłużeniu do 3 miesięcy. Cóż jednak z tego, jeśli mało który konsument ma świadomość, że takie prawo mu przysługuje, a przedsiębiorcy za niewypełnienie powyższego obowiązku nie są w żaden sposób karani, a przecież jakby na to nie patrzeć dopuszczają się nieuczciwych praktyk.

Potwierdzenie prawa do odstąpienia od umowy tylko w formie pisemnej

Sprawę komplikuje także fakt, że według obecnie obowiązujących przepisów informację o prawie odstąpienia od umowy zawartej przez Internet przedsiębiorca potwierdzić może tylko w formie pisemnej. To z kolei rozwiązanie wydaje się być niekorzystne dla przedsiębiorcy. Dla niego byłoby o wiele łatwiej, jeśli takie potwierdzenie mógłby wysłać również np. mailem.

Zakładam, że intencją ustawodawcy , aby informacja o tym w jakim czasie konsument może odstąpić od umowy docierała do niego w tym samym momencie co produkt lub usługa, żeby zwiększyć jego świadomość, iż mimo odbioru zamówionego towaru lub usługi nadal ma on prawo z nich zrezygnować. Jednak w dobie dzisiejszych rozwiązań, zamknięcie się wyłącznie na jednej formie takiego zawiadomienia (tj. formie pisemnej) wydaje się być mocno ograniczające działania przedsiębiorcy, z przyczyn zupełnie nieuzasadnionych.

Prawo odstąpienia od umowy nie dotyczy wszystkich umów zawartych przez Internet

Warto wspomnieć, że istnieją pewne transakcje, w stosunku do których skorzystanie z prawa odstąpienia od umowy zawartej przez Internet będzie niemożliwe.

Generalnie transakcje te możemy podzielić na dwie kategorie.

Do pierwszej z nich należeć będą m.in. świadczenia, które z uwagi na swój charakter nie mogą zostać zwrócone lub których przedmiot ulega szybkiemu zepsuciu, polegające na dostarczaniu prasy lub stanowiące usługi w zakresie gier hazardowych. Jednak w przypadku tej kategorii ustawa przewiduje możliwość umówienia się przez strony, że konsument zachowa uprawnienie do odstąpienia od umowy zwartej przez Internet, a dotyczącej właśnie którejś z transakcji do niej zaliczanej.

Natomiast druga kategoria świadczeń, do których należy m.in. sprzedaż towarów w drodze licytacji lub sprzedaż nieruchomości, nie może być w żadnym wypadku modyfikowana wolą stron i w zakresie tego rodzaju świadczeń konsument definitywnie nie będzie miał prawa odstąpić od umowy zawartej przez Internet.

Sprzedaż przez Allegro a odstąpienie od umowy

Przepis mówiący o tym, że towar lub usługa sprzedana w drodze licytacji nie podlega pod przepisy ustawy, a tym samym, że konsument nie ma prawa odstąpić od takiej umowy zawartej przez Internet, jest bardzo często powoływany przez przedsiębiorców posługujących się przy sprzedaży swoich towarów lub usług serwisami aukcyjnymi (np. takimi jak Allegro). Takie twierdzenie nie jest jednak do końca zgodne z prawdą. Mianowicie, jeżeli dany towar lub usługa jest dostępna w opcji „Kup teraz” (gdzie cena usługi lub towaru jest ściśle określona)  to nie ma tu mowy o licytacji, a fakt, że oferta danego towaru lub usługi jest zamieszczona w serwisie aukcyjnym w żadnym stopniu nie uzasadnia wyłączenia tego typu transakcji spod regulacji ustawy. Dalej więc w takim przypadku mamy do czynienia z umową zawartą na odległość w trybie „zwykłym” (poza licytacją), a co się z tym wiąże, konsument zachowuje wszystkie swoje uprawnienia wynikające z takiej formy zawarcia umowy, również prawo odstąpienia od umowy zawartej przez internet.